á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
A co o nich wiemy? „Wichrowe wzgórza” to powieść „stara”, osadzona w scenerii XVIII-wiecznej codzienności angielskiej. (...) Niby nic urzekającego, jednak jest w niej coś, co przyciąga czytelnika. Personalia bohaterów, ich związki i charaktery, czy zaciekłość, która burzy nie jedno uczucie. A do tego miłość, która nie zawsze bywa tą szczęśliwą. Miłość, która wywołuje łzy, pustkę i samotność.
Ale zacznę od początku.
„Wichrowe wzgórza" pojawia się w kontekście miłości, co może niektórych odstręczyć. To nie jest romans, nadmienię. To coś zupełnie innego – to dramat społeczny wyzbyty konwencjonalności. Obraz miłości, jaki jawi się na naszych oczach stanowi komplikację dla wielu bohaterów. Miłość niszczy ludzi i choć powinna uwznioślać, staje się impulsem do złego. Cierpienie, zdrada, żądza zemsty czy choćby samotność, to tylko niektóre namiętności bohaterów. Pokuszę się o stwierdzenie, ze Bronte stworzyła postacie, które trudno polubić jednoznacznie. Trudno też nie współodczuwać ich emocji. Czytasz i choć nie chcesz stać się literackim Heathcliffem, czy snującą opowieść, Ellen Dean, to jednak łamią się w tobie wszelkie opory. Emily Bronte tak precyzyjnie nakreśliła fabułę i tak zmyślnie ją poprowadziła, że czytasz i stajesz się kimś odrealnionym.
Wiatry wieją.
Łzy ciekną po policzkach.
Serce boli.
Zimne ręce pierzchną od wiatrów.
W „Wichrowych wzgórzach” współczujesz każdemu. Nawet główny bohater, pan Heathcliff, gbur i prostak z pozoru, ma w sobie wielką głębię pokory i wdzięczności. Ellen, służąca i kucharka jednocześnie, która próbuje stanąć obok tego wszystkiego, co się wokół niej dzieje, niewidzialną nicią pęta ci duszę. Tak jest niemalże z każdym, kto pojawia się na kartach powieści.
Powieść, która ukazała się w 1847 roku tematycznie wykraczała poza swoje czasy. Bronte pisała odważnie, dobrze i jakże głęboko. Jej powieść – jedyna w dorobku – stała się klasykiem samym w sobie. Kobieta, której codzienność ograniczała się do plebanii Haworth, położonej na kompletnym odludziu w zachodnim Yorkshire, była mdła i monotonna, dlatego jej wyobraźnia ujmuje. Jej wyobraźnia wykraczała poza widoczny horyzont widziany każdego dnia. To ktoś, kto stworzył sobie inny świat i nadał mu cechy tego, który był realnym.
Jednak to wydanie „Wichrowych Wzgórz” tłumaczone przez Jerzego Łozińskiego jest przegadane. Ta publikacja podczas czytania tworzy w głowie mentalny chaos, a od nadmiaru użytych słów, staje się nieskładna i nieciekawa. Przykro to pisać, lecz oryginalny tekst książki wzięła na warsztat tłumaczenia także pani Janina Sujkowska i ten jest majstersztykiem. Ten jest klasyką przez duże K., którą trudno przerwać w trakcie czytania.
„Wichrowe wzgórza” KONIECZNIE, NON STOP od nowa i od nowa.
Tłumaczenie – wybierz sam, bo na półkach księgarń znajdziesz wiele jej wersji i okładek. Czytaj i oceniaj. Czytaj i delektuj się jej pięknem i plastycznością. Czytaj i przenoś się w literacką fikcję, bo warto. Czytaj ciągle i wszędzie. Szukaj podtekstów, spojrzeń i słów, które ci wcześniej umknęły, a które teraz wyłapujesz. Czytaj i marz...
„Wichrowe wzgórza” to niesamowita powieść. Wyjątkowa i szczególna.
„Wichrowe wzgórza” jedna z najlepszych, jakie mogą się trafić.
Perełka literatury.